Środa, 28.06.2017, imieniny: Florentyny, Ligii, Leona

Akcja żonkile w Zamościu

  • 19.04.2017, 13:19 (aktualizacja 20.04.2017 09:24)
  • Inf. nadesłana
Akcja żonkile w Zamościu
W Bibliotece Pedagogicznej w Zamościu odbyły się (19.04) warsztaty „Powstanie w getcie warszawskim” w ramach ogólnopolskiej akcji społeczno-edukacyjnej "Żonkile" zorganizowanej przez Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

Celem akcji było upamiętnienie wydarzeń, które rozegrały się wiosną 1943 roku na terenie warszawskiego getta.

Dlaczego żonkile? Symbolizują pamięć, szacunek i nadzieję. Kwitną w tym samym czasie, gdy obchodzona jest rocznica Powstania w Getcie Warszawskim. Żonkile związane są  również z postacią Marka Edelmana, ostatniego przywódcy Żydowskiej Organizacji Bojowej, który w każdą rocznicę powstania składał pod pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie bukiet żółtych kwiatów, często właśnie żonkili.

W tym dniu w bibliotece odbyło się spotkanie, w którym  uczestniczyła młodzież z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych Nr 4 z Oddziałami Integracyjnymi im. Dzieci Zamojszczyzny w Zamościu. Po prezentacji multimedialnej na temat okoliczności powstania getta w Warszawie i wybuchu powstania oraz po pokazie filmów na ten temat uczniowie, zastanawiali się, jakie dylematy mogły towarzyszyć osobom osaczonym przez Niemców w getcie warszawskim.

Przykładowe cytaty, z którymi pracowała młodzież:

Kwietniowe powstanie w getcie szybko okazuje się prawdziwą niemiecką wojną. Ale czy to jest powstanie? Po latach będzie się na to patrzyło z perspektywy ukształtowanej przez seriale i filmy opowiadające o powstaniu warszawskim… Tymczasem nawet te pierwsze dni, kiedy bojowcy z Żydowskiej Organizacji Bojowej i Żydowskiego Związku Wojskowego ostrzeliwują hitlerowców i można mówić o regularnych walkach, to w gruncie rzeczy zbrojny zorganizowany opór przed wywózkami do obozów zagłady…
Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, Bohater z cienia. Kazik Ratajzer, Świat Książki, Warszawa 2012
 

Powstańców jest 220, Niemców 2090…Marek Edelman, Hanna Krall, Zdążyć przed Panem Bogiem, Wydawnictwo a5, Kraków 2005

Myślę, że on w gruncie rzeczy wierzył w jakieś zwycięstwo. Oczywiście, nigdy przedtem nie mówił o tym. Przeciwnie. „Idziemy na śmierć”, wołał, „nie ma odwrotu, zginiemy dla honoru, dla historii…” – takie tam różne rzeczy mówi się w podobnych wypadkach. A dziś myślę sobie, że on przez cały czas żywił jakąś dziecinną nadzieję. Miał dziewczynę. Taka jasną, ciepłą. Mira się nazywała.
Marek Edelman (o Anielewiczu), Hanna Krall, Zdążyć przed Panem Bogiem, Wydawnictwo a5, Kraków 2005
Wszystko nam się skończyło. Nie mieliśmy amunicji, granatów ani koktajli Mołotowa. Mnie nie została już ani jedna kula. Skończyła się żywność i prawie nie było wody. Nie planowaliśmy walczyć dłużej niż kilka dni. Nie wiem też, czy ktokolwiek […] zaplanował drogę ucieczki.
Boruch Spiegel, Matthew Brzeziński, Armia Izaaka, Wydawnictwo Znak, Kraków 2013

W getcie zostało sześćdziesiąt tysięcy Żydów. Ci, co zostali, teraz rozumieli już wszystko: co to znaczy „wysiedlenie” i że nie wolno czekać[...]. W styczniu znów była akcja i z pięciuset zostało osiemdziesięciu. W tej styczniowej akcji ludzie po raz pierwszy nie szli dobrowolnie na śmierć. Zastrzeliliśmy kilku Niemców […], były to pierwsze strzały w getcie i zrobiły wielkie wrażenie po aryjskiej stronie: działo się to przed wielkimi akcjami zbrojnymi polskiego ruchu oporu.
Hanna Krall, Zdążyć przed Panem Bogiem, Wydawnictwo a5, Kraków 2005
Śmierć w komorze gazowej nie jest gorsza od śmierci w walce […] niegodna śmierć jest tylko wtedy, kiedy próbowało się przeżyć cudzym kosztem […]. Ci ludzie szli spokojnie i godnie. To jest straszna rzecz, kiedy się idzie tak spokojnie na śmierć. To jest znacznie trudniejsze od strzelania. Przecież o wiele łatwiej umiera się strzelając, o wiele łatwiej było umierać nam, niż człowiekowi, który idzie do wagonu, a potem jedzie wagonem, a potem kopie sobie dół, a potem rozbiera się do naga…
Marek Edelman, Hanna Krall, Zdążyć...

My wiedzieliśmy, że trzeba umierać publicznie, na oczach świata. Różne mieliśmy pomysły […].  Większość była za powstaniem. Przecież ludzkość umówiła się, ze umieranie z bronią jest piękniejsze niż bez broni. Było nas wtedy w ŻOB-ie już tylko dwustu dwudziestu. Czy to w ogóle można nazwać powstaniem? Chodziło przecież o to, żeby nie dać się zarżnąć, kiedy po nas z kolei przyszli. Chodziło tylko o wybór sposobu umierania.
Marek Edelman, Hanna Krall, Zdążyć...

Tu płonąć to żadna metafora. Wszyscy mają więc mokre szmaty na głowach. Jakby to miało ochronić od żaru, który w ułamku sekundy zamienia małe bajora w parę wodną, a szkło w topiony cukier.
Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, Bohater z cienia. Kazik Ratajzer, Świat Książki, Warszawa 2012

Antek, pamiętam, pierwszy powiedział wtedy, na posiedzeniu Komendy, że Niemcy podpalą getto. Zastanawialiśmy się jeszcze, co robić, jak zginąć – czy rzucać się na mury, czy dać się na Cytadeli zastrzelić, czy podpalić getto i spłonąć razem z nim i Antek powiedział: „A jeśli oni sami nas podpalą?” Powiedzieliśmy: „Nie pleć głupstw, przecież nie spalą miasta”. I drugiego dnia powstania rzeczywiście podpalili. Byliśmy wtedy w schronie.
Hanna Krall, Zdążyć...

 

Inf. nadesłana

Zdjęcia (4)

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe